Produkt dodany do koszyka

RECENZJE

2015/11/18

Jazz Forum

Duży kunszt, pomysłowość, doskonałą umiejętność łączenie zwiewności i groove’u...

To już czwarta płyta niezawodnego tego duetu (wszystkie poprzednie wydawnictwa miałem przyjemność recenzować na tych łamach). Słuchając „Atropiny” przypomniałem sobie wywiad, jaki przeprowadziłem z Wojtkiem Jachną kilka lat temu. W rozmowie padło nazwisko Jona Hassella. „Uwielbiam go” – powiedział. „Tym bardziej, że od zawsze byłem fanem ambientu, pamiętam jak kiedyś kupiłem sobie Briana Eno „Music for Airports" – gdy ją włączyłem, to zastygłem. I taka właściwie jest ta muzyka, zawieszona, zupełnie odrealniona. Hassell mnie zabił, bo grał w kontrze do wszystkiego co słyszałem - zero szybkich przebiegów po gamach, grania wysoko, ale też grania trylami free czy preparowania trąbki przedęciami. Miał ten charakterystyczny ambientowy spokój, medytacyjny ton”. Na „Atropinie” owa inspiracja w pewnych momentach jest nader wyczuwalna,  zwłaszcza w otwierającym płytę „Beduinie”. Nie oznacza to, że płyta stanowi kopię dokonań amerykańskiego trębacza. To, jak w przypadku każdego albumu tego duetu, zbiór dość zróżnicowanych utworów. Wszystkie sytuują się jednak na przecięciu lirycznego, pełnego przestrzeni free, niekiedy zaskakującego całkiem urokliwymi tematami, wzbogaconego o subtelną, choć szorstką elektroakustyczną tkankę i ozdobniki. Muzyka jest więc cały czas oszczędna, skupiona, często niemal kontemplacyjna, ale zarazem pełna podskórnego napięcia. Innym elementem charakterystycznym dla „Atropiny” są silniejsze niż wcześniej etniczne inklinacje. W najbardziej bezpośredni sposób przejawiają się we wspomnianym „Beduinie” czy „Czarnych stopach”, ale odniesienia do czerpiącego z muzyki źródeł transu odnajdziemy w wielu fragmentach albumu. 
Duży kunszt, pomysłowość, doskonałą umiejętność łączenie zwiewności i groove’u, pokazuje tu Jacek Buhl – bębniarz ostatnio bardzo aktywny na avant-jazzowej scenie (vide: „Conversations in a black room” formacji Glabulator, jego duetu z Tomkiem Glazikiem czy „Efekt księżyca”, debiut kameralistycznych Trzech Ton z Tomkiem Pawlickim na flecie). 
W sumie - kolejne świadectwo maestrii panów Jachny i Buhla!

Łukasz Iwasiński (JAZZ FORUM)

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych zgodnie z Polityką prywatności. Jeśli nie wyrażasz zgody, prosimy o wyłącznie cookies w przeglądarce. Więcej →

Zmiany w Polityce Prywatności


Zgodnie z wymogami prawnymi nałożonymi przez Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE, w niniejszym Serwisie obowiązuje nowa Polityka prywatności, w której znajdują się wszystkie informacje dotyczące zbierania, przetwarzania i ochrony danych osobowych użytkowników tego Serwisu.

Przypominamy ponadto, że dla prawidłowego działania serwisu używamy informacji zapisanych w plikach cookies. W ustawieniach przeglądarki internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies.

Jeśli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie cookies w niniejszym Serwisie, prosimy o zmianę ustawień w przeglądarce lub opuszczenie Serwisu.

Polityka prywatności